wtorek, 9 czerwca 2020

Dobre reko: kopalnie wiedzy

W ramach nowego cyklu sięgnijmy na chwilę do źródeł. Wiadomo, że nic nie zastąpi biblioteki i prac naukowych. A może jest droga na skróty? 

Jak mówił Elon Musk, właściwie to w pewnym sensie jesteśmy już cyborgamiŻyjemy wszak w takich czasach, że ogrom ludzkiej wiedzy zgromadzonej w ciągu wieków, którego nie jesteśmy nawet w stanie przyswoić, nosimy pod ręką w kieszeni. Problemem jest tylko nasza zdolność dotarcia do właściwych treści, tudzież ich zrozumienia. No, ale od czego tu jestem?



Z przyczyn cywilnoprawnych, tudzież i innych pokrewnych, pominę znany i lubiany pośród piratów portalik o wiadomej nazwie, która zaczyna się na ch... i kończy na ...uj. Czyżby przypadek? Nie sądzę! 

Przejdźmy do spraw poważniejszych. Wielce przydatnym portalem, na którym znajdziemy profile uznanych badaczy, ich artykuły i książki, jest academia.edu. Polecam założyć tam konto, co umożliwi śledzenie interesującej nas tematyki i dostęp do najnowszych badań.


Drugim adresem godnym polecenia jest znany tu chyba wszystkim katalog znalezisk archeologicznych stworzony dawno temu na forum wikińskim halla.


Trzecia, kapitalna wręcz, kopalnia wiedzy to baza stworzona przez Czcibora i Chruściela - tarcze w ikonografii wczesnego średniowiecza. Jej główną zaletą jest, oprócz ogromu źródeł, możliwość posortowania materiału według chronologii, terytorium, rodzaju przedstawionych tarcz, malunków umieszczonych na ich powierzchni, tudzież i innych detali widocznych na przedstawieniu. 


Punkt czwarty, z mojego połabskiego podwórka, to baza danych Schwerter des 8.-12. Jh., stworzona przez Uliego Bauera. Znajdziemy tam broń z obszaru Połabszczyzny oraz zachodniej Polski. Po kliknięciu na mapce otworzy nam się okno z najważniejszymi informacjami o danym mieczu, tudzież i jego rysunkiem. Nic, tylko korzystać!


Po piąte chciałbym polecić obszerny zasób źródeł ikonograficznych dotyczących wczesnośredniowiecznego stroju, fryzur i nakryć głowy, zebrany przez Mojmirę (Kram Szepczące Kruki, Drużna Grodu Horodna). Znajdziemy w nim materiały z całej Europy, a przy większości przedstawień komentarz z datowaniem. Niektóre zdjęcia wymagają jeszcze dodania opisu, całość jest przemieszana, ale poszczególne elementy tego zbioru na pewno mogą stanowić ciekawą inspirację i być punktem wyjścia dla dalszych poszukiwań lub argumentem w dyskusji.


Szóstą pozycją w programie są różne strony i blogi. Co polecam? 
Sięgnijmy do starszych rzeczy - jest oczywiście Marc Carlsson i jego zacna strona o szewstwie oraz ciuchach. Jest również przedpotopowa, ale oparta na solidnej literaturze, strona o tunikach ze Skandynawii. Od tego zaczynałem szycie swojego stroju!


Z kategorii blogi, sięgnijmy do projektu Forlog, Trollkony, ChruścielaCzcibora i Mścidruga. Jak łatwo zauważyć, są to blogi o bardzo rozmaitej tematyce, od Skandynawii po Słowiańszczyznę, dotyczą wielu różnych tematów, ale łączy je jedno - odpowiedni poziom. Jako Słowianin z Połabia nie mogę również pominąć strony Ronny'ego Krügera, slawenburgen! Dorzucam bonus w postaci linku do klasycznego artykułu Pawła Rudzińskiego o tarczach.


Na zakończenie mam prośbę, jeśli komuś oczywiście chce się tu komentować. Wiadomo, że mój przegląd jest subiektywny i wybiórczy, a przez to z pewnością ma braki. Uzupełnijcie je! Wrzucajcie w komentarzach pod tą notką Wasze ciekawe linki do dobrych materiałów na temat źródeł dla odtwórców wczesnego średniowiecza. Aby nie zaginęły w otchłani internetu...

niedziela, 17 maja 2020

Dobre reko: tzw. topory duńskie, czyli typ M wg Petersena

Dziś zgodnie z zapowiedzią, z cyklu dobre reko, krótko a treściwie. Post o tzw. dunach, czyli poprawniej mówiąc toporach o żeleźcach typu M wg Jana Petersena lub II wg Andrzeja Nadolskiego. Oddajmy głos Halvdanowi:

Topory dwuręczne tzw. topory Duńskie - według ikonografii i znalezisk były zdecydowanie krótsze od obecnie powszechnie używanych w „REKO”. Tkanina z Bayeux przedstawia nam długość stylisk takich toporów od kostek lub prawie kolan do ramion lub oczu.

Znaleziska z terenów Polski i tu mam na myśli np. topory z Jeziora Lednickiego świadczą o długości około 120 cm. Na długość toporów wskazuje również np. pochówek z Köpingsvik (Szwecja) z XI w. gdzie żeleziec topora znajdował się na wysokości klatki piersiowej.


Pytanie dlaczego dziś duny mają niekiedy nawet 2 metry pozostawiamy bez odpowiedzi.
Wszystkim zdecydowanie polecamy świetny artykuł o toporach dwuręcznych na stronie:
http://sagy.vikingove.cz/two-handed-axes/…


źródła:
- Andrzej Kola, Gerard Wilke, Mosty sprzed tysiąca lat. Archeologiczne badania podwodne przy rezydencji pierwszych Piastów na Ostrowie Lednickim, Toruń 2000
-https://upload.wikimedia.org/…/0/…/BayeuxTapestryScene29.jpg

 Halvdan Ingvarsson i odpowiednia długość toporzyska. 

Po więcej informacji odnośnie toporów odsyłam do posta:

poniedziałek, 4 maja 2020

Maska z Hedeby

Co tu dużo ukrywać - ostatnio maski są w modzie! Nie wiem czy ta akurat uchroni mnie przed mandatem, bo raczej nie przed zarazą, ale przed chłodem na pewno: datowana na X stulecie filcowa maska z duńskiego emporium handlowego, wielkiego portu i wczesnego miasta Haithabu/Hedeby.

Maska z Hedeby, za blogiem Mścidruga

Ażeby niepotrzebnie nie przedłużać, zacytuję jej opis z fanpage'u drużynowego. Oto i notka Donara:


Jesteśmy dziś zmuszeni nosić maski dla bezpieczeństwa naszego i innych. Takie mamy ciekawe czasy. We wczesnym średniowieczu też noszono maski.

Pierwszym przykładem niech będzie raczej dobrze znana, ale warta przypomnienia, filcowa maska z Hedeby. Warto tu zaznaczyć, że Hedeby w IX-XI w były emporium handlowym i miejscem gdzie mogły się przenikać rożne kultury ówczesnego świata.

źródło: wpis Donara

Maska datowana jest na X w. i przedstawia pysk zwierzęcia (być może owcy, świni, byka albo jak ja wolę myśleć - niedźwiedzia). Inga Hagg twierdzi, że mogła być częścią kaptura, formą ocieplenia lub też mogłaby być noszona w walce. Neil Price podejrzewa, że służyła do rytualnych obrzędów, co łączy się z opisami Konstantyna VII z X w., który wspomina o rytualnych tańcach w skórach i maskach zwierząt. Do czego służyła naprawdę? Póki co nie wiadomo. Dziś, w dobie epidemii, świetnie nadała by się na reko festiwal, żeby nie dostać batów od straży grodowej. 🐗

W tym miejscu warto wrzucić link do fajnego bloga Mścidruga gdzie można znaleźć jego zdjęcie w rekonstrukcji maski http://bukowlas.blogspot.com/2014/…/hedebyhaithabu_7015.html

Drugi przykład to maska z Opola datowana na XI w. i wykonana z drewna sosnowego. Teza o jej zastosowaniu rytualnym jest dużo bardziej prawdopodobna niż maski z Hedeby. Po pierwsze została odnaleziona z wraz z podłużnym przedmiotem zakończonym głową kozy. Po drugie podobne maski były używane w obrzędach dziadów jeszcze długo po wczesnym średniowieczu.

Znaleziska z Hedeby wg Neil'a Price'a

Po trzecie, Kosmas w swojej kronice Czechów pisze:
"Także pogrzeby, które odbywały się w lasach i na polach, i korowody, które odprawiali podług pogańskiego zwyczaju, na dwóch i trzech rozstajnych drogach, jakby dla spokoju dusz. Także i bezbożne gry, które wyprawiali nad swoimi zmarłymi, tańcząc z nałożonymi na twarz maskami i wywołując cienie umarłych".

Zainteresowanych rozważaniami na temat słowiańskich masek rytualnych odsyłam do artykułu Pawła Szczepanika pn. „Maski w kulturze pogańskich Słowian Zachodnich. Atrybut rytualno-obrzędowy, czy fetysz religijny?”.

źródła:
1. Hagg, Inga (1984) Die Textilfunde aus dem Hafen von Haithabu. [The Textile Finds from the Port of Hedeby];
2. Neil Price (2002) The Viking Way: Religion and War in Late Iron Age Scandinavia;
3. http://www.vikingage.org/wiki/index.php… ;
4. https://www.academia.edu/…/Maski_w_kulturze_poga%C5%84skich…

Materiał szczęśliwie miałem pod ręką, a jest to pamiątka polskiego reko i zabytek sam w sobie, bo chodzi o filc wykonany ręcznie jakieś 10 lat temu przez Przema i Aśkę:


Dla uzyskania odpowiedniego koloru użyłem łupin cebuli: +10 do słowiańskości. Nie chciałbym tutaj rozstrzygać o etnicznej interpretacji tego znaleziska.

Zgodnie z ogólnym kontekstem należy dać pierwszeństwo postulowanemu w literaturze przedmiotu przypisaniu jej skandynawskim mieszkańcom duńskiego emporium handlowego, pełnego skądinąd przybyszów ze wszystkich stron świata, choć z drugiej i bliższej nam strony istnieją wskazane w poście Donara, a jednocześnie trudne do zignorowania, analogie z obszaru Słowiańszczyzny. Trudno też nie przypomnieć, że właśnie do Hedeby zostali w 808 r. przesiedleni przez króla duńskiego Godfreda kupcy ze zniszczonego najazdem tegoż władcy, a podlegającego książętom obodrzyckim emporium w Rericu nad Zatoką Wismarską.

No i - przecinek! - co z tego? Odpowiedź na to pytanie zostawiam Czytelnikowi...

replika maski obrzędowej z Opola za lucivo.pl

Nie wdając się w próżne dywagacje o "narodowości" kawałka starego filcu bierzmy się zatem do dzieła. Odcinamy pasujący kawałek...


...i wrzucamy do gara!


Kolor po farbowaniu wyszedł całkiem niezły.


Teraz naszemu misiowi wycinamy uszka, tudzież inne otwory, i formujemy mu pysk. Misiowi? Ano właśnie:


Wygląda bardziej jak baran, ewentualnie - świnia. W to ostatnie chcę wierzyć jako pancerny knur, aczkolwiek... 


...oceńcie to sobie sami. Pewnym odstępstwem od znaleziska, chociaż mym skromnym zdaniem usprawiedliwionym, są niezachowane w oryginale sznurki przytrzymujące maskę oraz...


...dookolne obszycie rozdwajającego się wzdłuż krawędzi filcu. W przeciwieństwie do zachowanych pozostałości zszyłem też ze sobą dolne krawędzie brody. W ten sposób konstrukcja jest sztywna i całość się nie rozłazi. Czy jest to poprawne wyjście? Nie wiem, ale na etapie przymiarek i dopasowywania wydało mi się logiczne, słuszne i konieczne. Bez tego raczej trudno byłoby ją utrzymać na twarzy. Może kiedyś przerobię?


Jak pokazuje rekonstrukcja zrobiona przez Mścidruga, świetnie się ją nosi razem z porządnym kapturem:

Fot. za blogiem Mścidruga 

Oprócz możliwych zastosowań obrzędowych, mogła zapewne służyć wojownikom i rabusiom chcącym ukryć tożsamość i przerazić ofiary, tudzież żeglarzom czy też w ogóle wędrowcom dla ochrony przed mroźnym wiatrem. Poza tym wygląda ona...

Kozioł, powiadasz?... :)

...zaprawdę mega kozacko!


PS

Jeśli chodzi o prace nad drugim tomem Wojskowości Słowian Połabskich, to idą pełną parą. Jest to olbrzymi materiał do opracowania, a w tej chwili uzupełniam go o, od niedawna chyba dostępną w sprzedaży, najnowszą literaturę, którą swoją drogą polecam:
Fred Ruchhöft, Arkona - Glaube, Macht und Krieg im Ostseeraum, Schwerin 2018.


Foka studiuje topografię dna Bałtyku w pobliżu Arkony :)

Powstają też już ilustracje, rysują się mapki. Jeszcze tylko poprawki stylistyczne, parę prac redakcyjnych, no i dobra okładka. Zapewniam, że jest na co czekać, a w ramach oczekiwania dobrze się będzie zapoznać - a może przypomnieć ją sobie? - z treścią tomu I. kto nie ma, najlepiej niech bierze bezpośrednio ze strony wydawnictwa Chronicon. Premierę planuję na Wolin...


PPS

Co dalej z tym moim blogiem?

Otóż zapowiadam, że wkrótce ożywi się bardziej. Jeśli śledzicie nasz drużynowy fanpage PGD, dobrze wiecie że można tam znaleźć wiele ciekawych tekstów na tematy historyczne i związane z odtwórstwem. Ażeby nie zginęły w odmętach internetu, pod hasłem DOBRE REKO i we współpracy z Drużyną Grodu Horodna będę zamieszczał tu wartościowe, merytoryczne posty naszych drużynników i przyjaciół.

wtorek, 31 grudnia 2019

Słowianie Połabscy i wojowie piastowscy w Gnieźnie

Zanim minie ten rok, zanim zmienią się umowne cyferki w kalendarzu i zanim z tejże okazji, dobrej jak każda inna, otworzymy flaszki, zabiorę Was do muzeum.


Muzeum nie bylejakiego, bo MPP w Gnieźnie.

Kopia figury z Altfriesack (VIII w.)

Pooglądamy sobie dwie wystawy czasowe: Słowianie Połabscy i Piast Total War. Co można na nich zobaczyć? Nazwy mówią za siebie!


Oto Słowianin Połabski pochowany w Uznamie. Dzięki rekonstrukcjom pochówków będziemy mieli okazję bliżej im się przyjrzeć. Mamy tu grób wojownika z mieczem i misą brązową umieszczoną w nogach. Ciekawy jest też grób Słowianki...


...która w życiu doczesnym musiała coś niecoś musiała przeskrobać, gdyż obawiając się zapewne jej powstania z grobu w postaci upiora, przezornie przygnieciono jej głowę i nogi głazami. 


Z bardziej życiowych przedmiotów możemy zobaczyć gary,

Kliknij i powiększ, by zobaczyć podpis!

grzebyki, kabłączki skroniowe, okucia pochewek noży...


...sierpy, krzesiwko, grzebyk tkacki, pojemnik na przyprawy z poroża, nożyk, czerpak, tudzież tajemniczo wyglądający przedmiot z drewna. Nie jest on bynajmniej mieczem treningowym, a narzędziem rolniczym - pracującą częścią radła. Ciekawa jest rekonstrukcja sideł na jelenia...


...nie mówiąc już o figurkach koników ze Spandau i Brandenburga (Brenny), tudzież ludziku ze Schwedt, którego kopię od lat bezskutecznie próbuję zamówić u różnych rzemieślników...


...najlepsze jednak zostawiam oczywiście na koniec. Na konia mamy ostrogi wraz ze sprzączkami, a obok małe umbo od tarczy migdałowatej używane w XII w. nie jako osłona dłoni, a jako okucie,  wszystko znalezione w Spandau. Jest to ciekawy zespół znalezisk z pierwszej ćwierci XII stulecia, odkryty w pobliżu mostu prowadzącego do grodu. Jak przypuszczał Adriaan von Müller, ktoś podczas walki spadł z konia w otaczające most bagna, zostawił w nim ciężką tarczę, tudzież swoje ostrogi. Zapewne razem z butami, samemu zaś uszedł z życiem (?), gdyż kości w sąsiedztwie tych rzeczy nigdy nie znaleziono...


To oczywiście gdybanie, jak było naprawdę - nie wiemy. Wiem za to doskonale, że najciekawsza jest broń. Przed Wami 2 nagie miecze.

Na dole wspaniała broń typu N wg Petersena z głownią wykonaną w technice damastu skuwanego, odnaleziona w Dreetz, konkretnie w tamtejszym jeziorze. Na podstawie analogicznych znalezisk tego typu, datuje się ją na przełom IX i X w.

Drugi jest miecz z Drense z dyskoidalną głowicą. Pochodzi on z grodziska, a jego datowanie wg opisu z gabloty jest dla mnie prawdziwym zaskoczeniem: XI/XII w.! Musze o nie dopytać organizatorów wystawy, bo zgodnie z literaturą miecz ten konkretny miecz (Volker Schmidt, Drense: eine Hauptburg der Ukrane, Berlin 1989, s. 50, 140, tabl. 36: 2) pochodzi z XIII-XIV w.



Wystawę o Słowianach Połabskich mogę polecić każdemu, choć czułem pewien niedosyt. Nie pokazałem Wam tutaj całości, ale cała ekspozycja zajmuje jedną salę i nie jest duża. Za mało tam tego wszystkiego! Na pewno to dobry wstęp, by potem głębiej wejść w temat. Jeżeli chcemy odtwarzać Połabie, pozycja obowiązkowa i będzie od czego zaczynać. Można oglądać ją w Gnieźnie do końca lutego. Na plus trzeba zaliczyć elegancką oprawę graficzną i dobrze przygotowane tablice informacyjne. Na minus? Za mało mieczy, brak włóczni, nie mówiąc już o toporach...

A jeśli o broni mowa, czas przejść do kolejnej sali i nacieszyć oczy. Mój przegląd będzie króciutki, pokażę tylko parę najciekawszych rzeczy. Rzeczy, które każdy szanujący się odtwórca i pasjonat wczesnego średniowiecza powinien ujrzeć osobiście, swymi własnymi oczami. Jedni mają Mekkę, inni Gniezno z wystawą o wdzięcznym tytule Piast Total War. Czas niby jeszcze jest, ale szybko ucieka. Ani się obejrzycie i będzie 21 czerwca...



Tymczasem leżą i czekają na Was takie Miecze...


...topory...



...i włócznie, wszystko jak Pan Bóg (sami wybierzcie, który) przykazał. Do tego o wiele więcej...


...jak choćby segmentowy szyszak z Silniczki...


...czy też miniaturowe znaleziska: mieczyk, toporek i włócznia. Zabawki czy amulety?

To tylko ułamek wszystkiego, co macie na tej wystawie. Jest ona wielokrotnie większa niż usadowiona po sąsiedzku ekspozycja dotycząca Połabia. Do tego jest część fabularna, tablice i kącik dla dzieci. Nie mówiąc o stosach broni, tudzież oporządzenia. Musicie zobaczyć ją sami!

Na koniec, z okazji Sylwestra, życzę wszystkim więcej tego rodzaju wystaw i wydarzeń w przyszłym roku.

Z pancernym pozdrowieniem:


NIE MA JARLA NAD FRADMARA!

Literatura:
Adriaan von Müller, Neue Forschungsergebnisse vom Burgwall Berlin-Spandau, Archäologie in Berlin und Brandenburg 1990-1992, s. 62-65.
Volker Schmidt, Drense: eine Hauptburg der Ukrane, Berlin 1989.

niedziela, 27 października 2019

Szlakiem rugijskich grodów


PGD to nie tylko doskonale zorganizowana machina zagłady działająca wyłącznie w imię chwały Fradmara, nie tylko chlewna trzoda i banda prostackich knurów, nie tylko wrażliwi poeci i wybitni skaldowie opiewający miecze wraz z pochwami. PGD to historia i popularyzacja wiedzy! 


Nie wierzycie? Opowiem zatem - a raczej powspominam niesłusznie miniony czas wakacji! - o pewnej wycieczce na Rugię. Wszystko zaczęło się jak zwykle na Wolinie, i niekoniecznie mam na myśli pierwszy (?) zlot wikingów
z 1975 roku...
Fot.. za: Muzeum Regionalne im. Andrzeja Kaubego w Wolinie. 50 lat działalności, Wolin 2019, fot. 13.

...ale tamtejszy festiwal, tudzież równie tradycyjną konferencję

Stamtąd ruszyliśmy do Szczecina, gdzie razem z Piotrem Piętkowskim mieliśmy okazję wygłosić prelekcje i promować swoje książki, Wojskowość Słowian Połabskich i Biskupstwo pomorskie jako początek biskupstwa kamieńskiego,
w Książnicy Pomorskiej...
 


...ale i wcielić się w życiu w zupełnie nową rolę...


...rolę przewodników! W takim to charakterze wyruszyliśmy na Rugię razem
z Fundacją Ścieżkami Pomorza, prowadząc naszą grupę szlakiem słowiańskich grodów. Na pierwszy ogień poszedł Gardziec (Garz), potężne założenie obronne położone na półwyspie Zudar.


Garz wg Ronny'ego Krügera, za: https://slawenburgen.hpage.com
Gród otoczony był wysokim, osiemnastometrowym wałem, wzniesiony na planie nieregularnego owalu o rozmiarach ok. 200x140m i leżał nad brzegiem jeziora rynnowego Garzer See.

Pomimo upływu czasu i nieuchronnej erozji, grodzisko po dzień dzisiejszy jest bardzo imponujące i można je okrążyć idąc koroną wału. Wewnątrz znajduje się majdan, pośrodku którego rośnie święta grusza czczona przez bezimiennych ofiarników, znoszących ku niej jedzenie i ozdabiających gałązki wstążkami.


Kolejnym grodem na naszej trasie była opisana przez Saxa Gramatyka Karentia (Charenza), ob. Burgwall Venz.

Venz wg Ronny'ego Krügera, za: https://slawenburgen.hpage.com
Gród ten posiadał wał odcinkowy, chroniący go od południa i wschodu, z innych stron otaczały go niedostępne bagniska.

Piotrek szturmuje Karentię...

To tutaj stały świątynie Rugiewita, Porewita i Porenuta, trzech bogów czczonych przez książąt, którzy rozwijając ten kult prawdopodobnie chcieli nieco zrównoważyć wpływy kapłanów z Arkony. Wnętrze grodziska, wykorzystywane przez stulecia jako pole uprawne, nie zostało jeszcze przebadane przez archeologów, nie wiemy zatem dokładnie gdzie stały tamtejsze kąciny. 


Wiemy jedynie, że kiedy w 1168 r. ważyły się losy Arkony szturmowanej przez wojska Waldemara I, książęta Ciesław i Jaromir zdecydowali się poddać Duńczykom i przyjąć chrzest z rąk biskupa Absalona.


Kamień nagrobny Jaromira, na którym podobnie jak na tzw. kamieniu Świętowita w Altenkirchen wyobrażony był wielki róg do picia, ale został skuty i zamieniony w krzyż, można oglądać do dzisiaj w Kościele Mariackim
w Górze (Bergen na Rugii)
. W pobliżu znajduje się grodzisko o wdzięcznej nazwie Rugard

Rugard wg Ronny'ego Krügera, za: https://slawenburgen.hpage.com
Jego wał zbudowano na przełomie VIII-IX w. konstrukcji rusztowej i osiągał wysokość co najmniej 10m, przy szerokości 6-7m, a wielkość założenia wynosiła ok. 190x155m.


Pod koniec X., lub na początku XI stulecia twierdzę przebudowano, stawiając na pozostałościach starych obwałowań mniejszy gródek, prawdopodobnie siedzibę książąt plemiennych. Dzisiaj cały obiekt jest zarośnięty chaszczami
i trudno rozpoznawalny, a obok zbudowano wieżę widokową poświęconą jakiemuś nacjonalistycznemu poecie z XIX w.



Z Góry wyruszyliśmy w stronę świętego grodu. Niestety, tym razem Arkona była dla nas zamknięta. To miejsce jest dla mnie szczególne i zawsze chętnie tam wracam, niestety tym razem trafiłem w sam środek najazdu...


...turystów! Tłumy jak na Krupówkach albo jak nad Soliną, ciuchcia zrobiona
z traktora do wożenia grubasów, stragany z różnym badziewiem, błyskotki
i amulety, jakieś pluszowe alpaki (!)...


...nikt nigdy mi już nie wmówi, że kicz, syf oraz bezguście to wyłączna domena kurortów nad polskim morzem! U Niemców wcale nie lepiej, dlatego z bólem serca polecam wrażliwszym osobom unikać tego miejsca w czas pięknych letnich dni, gdy wokół pełnia sezonu.


Nie znaczy to jednak bynajmniej, bym kogokolwiek zniechęcał do odwiedzenia Arkony. Przeciwnie, spieszmy się jechać - tak szybko odchodzi w przeszłość! Ślady postępującej erozji są aż nadto widoczne, klif będzie się ciągle osuwał
i nie da się temu zaradzić...


Z Arkony udaliśmy się tradycyjnie do pochodzącego z końca XII w. kościoła
w Altenkirchen, który był otwarty...


...a w środku, oprócz oczywiście słynnego nagrobnego kamienia należącego najprawdopodobniej do kapłana z Arkony, znaleźliśmy...


...fresk z knurem! Czyżby przypadek? Nie sądzę! 

Kolejnym i ostatnim już przystankiem związanym z dziejami dawnych Słowian był gród Herthaburg na półwyspie Jasmund. Obiekt wzniesiony nad brzegiem jeziorka, na planie nieregularnego prostokąta, ok. 170 (oś wschód-zachód) na 60 metrów robi wielkie wrażenie stromością i wysokością zachowanych wałów. Do dzisiaj sięgają one 18m!


W czasach słowiańskich ten pochodzący z przełomu XI i XII w. gród był siedzibą ważnego wielmoży z plemienia Ranów. Nazwa grodu pochodzi od germańskiej bogini, którą według legendy czciły tu wiedźmy w XVII w.
Z Piotrem na wałach Herthaburga
Grodzisko znajduje się pośrodku gęstego bukowego lasu i mnóstwo tam wielkich drzew, dlatego trochę trudno uchwycić pełne wrażenie na zdjęciach, ale wał grodu jest cholernie wysoki i widok jest wspaniały. Zupełnie jakby się stało na dziesiątym piętrze!

Herthaburg wg Ronny'ego Krügera, za: https://slawenburgen.hpage.com
 Rugia to wyjątkowe miejsce i zawsze tu warto przyjechać...


...nie tylko dla pięknych grodów...


---------------------------------------------------------------------------------------------------
Autorami zdjęć użytych w tekście są: Sonia Łopata, Piotr Piętkowski, Mirosław Wacewicz i Bogna Bidzińska, którym serdecznie dziękuję!