czwartek, 31 maja 2018

Regeneracja sprzętu...

Odtwórstwo historyczne to nie tylko ganianie z mieczem po festiwalach i szarże na wrogie linie...

Rękawka 2018. Z przodu Ingvar i Eryk, za nimi Mojmir i Asmund.

...nie tylko obozowiska, przemarsze przez ciemne lasy...

Asmund i Beinir, w drodze na zamek Bolczów, 2010

...nie tylko miód, piwo i śpiew...

Wolin 2009, Fradmar, Eryk, Asmund, Balthorn

...ale i mniej przyjemne sprawy. Za to o wiele bardziej żmudne i absolutnie konieczne. Na przykład regeneracja sprzętu. Łatanie i szycie butów...

U Czcibora, współcześnie

...pochew...

j.w., Eryk

...obrabianie trzonków i osadzanie toporków...

j.w., Sigfrid, Jezusem też zwany

...szycie rękawic...

j.w., Mojmir
 
...czy też robienie tarcz. Zwłaszcza to ostatnie zajęło nam dużo czasu...

U Fradmara, 2018 r. Mściwój i Halvdan

...bo było robione na raty. Cięcie desek, obróbka imaczy...

j.w., Dżizas
...klej kostny i oklejanie płótnem, naszywanie konopnych sznurów na krawędź, zaszywanie krawędzi...

j.w., Czcibor, Fradmar, Mściwój, Halvdan, Einar
...malowanie...

j.w., Czcibor, Mściwój, Einar, Halvdan, Sigfrid

...wszystko to proza życia. Za to efekty tych zajęć bywają całkiem przyjemne.

Cała paleta tarcz!

Jest w czym chodzić, z czym chodzić...

Eryk i jego pochwa :)

 ...a najważniejsze: z kim iść. Na trening, na ten przykład. A potem już tylko do bitwy...

U Fradmara. Mściwój, Asmund, Mojmir, Halvdan, Sigfrid.

 ...bo do każdego sezonu trzeba się przygotować. Za bardziej ambitne projekty weźmiemy się nieco później...

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Muzea Szczecina, cz. II

Spaceru po Szczecinie będzie dzisiaj ciąg dalszy.

Zachęcam oczywiście do powiększania zdjęć...

Szczerze pisząc, to miałem zupełnie inne plany na ten tekst. Bez sensu, żeby dwie części leciały jedna po drugiej. Ostatnio zapowiedziałem spotkanie autorskie w Warszawie...


...a po promocji książki miałem zamiar odwiedzić miejscowe muzeum archeo - wiem wiem, wybaczcie mi tutaj to śmieszne wyrażenie, które jest niepoważne, bo się kojarzy "Seksmisją"! - i zrobić parę fotek. 

Niestety, zacny ów przybytek jest zamykany w soboty, co również uważam za rzecz co najmniej tak samo niepoważną jak słowa "muzeum archeo". I absurdalną do tego. Muzeum nieczynne w sobotę? Ludzie, czy to jest normalne?

No cóż, muzeum mieści się w grodzie, w którym rzeczą normalną są takie oto widoki...


...więc czego właściwie wymagam? Dobra, nic więcej nie mówię...

Spacerkiem wzdłuż Wałów Chrobrego...


...przejdziemy powoli do rzeczy, czy może raczej - na pokład...


...np. łodzi Chabrów I. Odnaleziona w 1896 r., ta niewątpliwie słowiańska jednostka pływająca została "zrekonstruowana" przez niemieckich badaczy na podstawie skandynawskiego wraku z Nydam (Dania, IV w.).


Pierwotnie łódź, używana w X-XI w., miała ok. 13m długości, ok. 3,3m szerokości na śródokręciu i 1m wysokości. Oprócz niej, w muzeum jest jeszcze jeden wrak, odkryty w Czarnowsku w latach 30. XX wieku.


Jak widać, zachował się słabo. Pierwotnie była to łódź wiosłowo-żaglowa o długości 13,76m, szerokości 3,35m i 0,85m wysokości.

Oprócz nich można zobaczyć modele. Najpierw Charbrów II. W oryginale 13,20m długości, szeroka na 3,30, wysokość 1m. Napędzał ją żagiel i 9-10 par wioseł, mogła przewozić ok. 5 ton.


...przyznajcie, że robi wrażenie:


Oprócz niej jest jeszcze kilka innych...


...jak łodzie z Oruni i Dzierzgonia (Baumgarth)...


...małe modele z różnych epok i krajów...


...i mniejsze łodzie znajdowane na Pomorzu, w środkowym rzędzie łódka z Mechlinek (Puck), datowana na XI-XII w.


Jest nawet model łodzi św. Wojciecha przedstawionej na drzwiach gnieźnieńskich!


Wychodząc można w korytarzu natknąć się na dłubankę...


...tudzież i romański krzyżyk wykonany z brązu. Krzyż jest o tyle ciekawy, że pochodzi z Pyrzyc, miejsca gdzie św. Otton natrafił na świętujących Słowian i skłonił ich starszyznę do przyjęcia chrztu, a za jej przykładem poszedł też lud zebrany na wiecu. Czyżby apostoł Pomorza zgubił coś po drodze?...


...Po drodze na Staromłynską, do następnego muzeum, warto rzucić okiem na piękny gmach filharmonii:


Niestety, dalej miałem już tylko pecha, gdyż wystawę archeologiczną akurat przenoszono. Zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo wybiórczy i pewnie niesprawiedliwy, bo była tam wspaniała ekspozycja strojów książąt pomorskich z epoki nowożytnej, której nie zobaczycie.

Tak samo w innych muzeach widziałem przedmioty z różnych epok, nieraz też bardzo ciekawe - musicie zobaczyć sami. Ja tu Wam wrzucam wyłącznie rzeczy związane z wiadomą epoką. W muzeum przy Staromłyńskiej z wczesnego średniowiecza znalazłem tylko garnek pełen monet dwóch książąt Bogusławów (I i II):


I tym, jakby nie było, optymistycznym akcentem kończę dzisiejszą notkę...

niedziela, 11 marca 2018

Muzea Szczecina, cz. I

Przy okazji promocji książki w Szczecinie udało mi się odwiedzić tamtejsze muzea. Bez owijania w bawełnę: solidna porcja fotek!

Na pierwszy ogień idzie Muzeum Historii Szczecina, gdzie na parterze mamy całkiem zacną wystawę archeologiczną. Ekspozycja zaczyna się we wnętrzu chatki...

Foteczki można - i trzeba! - powiększać

...przynajmniej jeżeli mamy nieco wyobraźni. Chatki w czasach gdy stały wyglądały tak:


W środku mieszkali ludzie, mieli tamże naczynia, łopatki, wiaderka, a do piwnicy schodziło się po schodkach. W domu były też żarna i stępa do wyrobu oleju:


W kolejnych gablotach możemy oglądać różne akcesoria: klucze, krzesiwka, noże, kłódki...


... łańcuchy, nożyce i tym podobne drobiazgi zrobione przez kowala:


Jest nawet łupkowa osełka. Niżej są szydła kościane, grzebienie, czerpaki, pobijak ciesielski...


 ...tudzież cała skrzynka wrzecion i przęślików.


Niżej mamy wyroby miejscowego szewca:


W sąsiedniej gablocie największą uwagę zwracają fragmenty słynnych pomorskich pasiaków...


...ale i przepiękne ozdoby. Warto przyjrzeć się okuciom pochewek noży, szklanym paciorkom i wyrobom z bursztynu, wśród których znajdziemy lunulkę...


... i lity pierścień z krzyżykiem, razem z całą kolekcją pierścionków z metalu i szkła:


...ciekawe są też kościane szpile do włosów...


...oraz przepiękna grawerowana złota obrączka:


Oprócz tego można popatrzeć na kości i pionki do gry.


Niżej są znaleziska związane z prowadzeniem handlu: sakiewka, bursztyny, ramiona po wagach z brązu i odważniki do nich:


W kolejnych gablotach mamy już to co knurasy lubią najbardziej...


...broń, tudzież uzbrojenie wszelkiego rodzaju!


Szczególną uwagę zwracają piękne topory...


...i miecz znaleziony na Wyspie Puckiej, z głowicą typu E wg Ronalda Ewarta Oakeshotta:


Warto zwrócić uwagę na trzy pokrewne typy głowic w formie zbliżonej do kapelusza (Ronald Ewart Oakeshott, Sword in the age of Chivalry, London 1964. s. 92-94), które wywodzą się od wcześniejszych mieczy typu Y wg klasyfikacji Jana Petersena. 

Broni z głowicami typu C-E używano zasadniczo w XI-XIII w., przy czym największa popularność typów D i E przypada na XIII stulecie. Że co? Że za późne? O nie, moi mili! Biorąc pod uwagę rozwój kultury materialnej archeolodzy datują wczesne średniowiecze na Pomorzu do XIII w. włącznie, a jeśli ta trzynastka jednak nam nie leży, to i tak górną granicę można wyznaczyć co najmniej w XII w. XII wiek u Słowian to takie późne wczesne.

Obojętnie czy za umowną historyczną cezurę przyjmiemy chrystianizację Pomorza w 1124 r., śmierć księcia Warcisława czy może upadek Arkony - możemy pomachać mieczem z taką ciekawą głowicą. Przynajmniej typu C...


O tym jak można nim machać mówi Roland Warzecha, w tym oto krótkim filmiku, który gorąco polecam. Z powodu problemów technicznych - jakoś nie mogę okienka z jutuba tu wkleić! - proszę klikać w link.

Ostatnią częścią wystawy, przy której się zatrzymamy, jest gablota ze znaleziskami związanymi z religią Pomorzan.


Mamy tu bursztynowy krzyżyk i młot Thora jako świadectwo kultu obcych bogów, a także dwie świetnie zachowane drewniane figurki. 


Szczególnie interesująca, oczywiście ze względu na kształt szpiczastej czapki z otokiem, którą nosi,...


...jest głowa jakiegoś uśmiechniętego obywatela prześwietnego grodu Szczecina. Swoją drogą takie znaleziska, określane standardowo jako figurki kultowe, niekoniecznie musiały od razu przedstawiać słowiańskich bogów. Równie dobrze mogły być związane z kultem przodków, pełnić rolę czegoś w rodzaju rodzinnego albumu albo... po prostu zabawek.

Tym pozytywnym akcentem kończy się już powoli nasz wirtualny spacer, a ja zapraszam do lektury kolejnej części i na spotkanie autorskie w Warszawie, w piątek 23 marca, które odbędzie się o godz. 18:00 w Instytucie Historycznym UW.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie obrazy w tym tekście są własnością autora i zabrania się ich kopiowania i publikowania bez podania źródła.